Tusk po szczycie V4: Grupa Wyszehradzka może znów mocno wpływać na Europę
Premier po spotkaniu V4: decyzja o powrocie do rozmów na najwyższym szczeblu
Pod Budapesztem odbył się formalny szczyt szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. W spotkaniu uczestniczyli premierzy Polski, Czech, Słowacji i Węgier, czyli krajów tworzących V4. Było to pierwsze takie spotkanie w tym formacie od dłuższego czasu i jednocześnie sygnał, że współpraca regionalna wraca na najwyższy poziom polityczny. Premier Donald Tusk podkreślił po rozmowach, że przyszłość tej grupy zależy przede wszystkim od odbudowy zaufania oraz lojalności między partnerami.
Szef polskiego rządu zaznaczył, że państwa Europy Środkowej mogą ponownie odgrywać istotną rolę w kształtowaniu europejskiej debaty. Według niego wspólne działanie nie musi oznaczać pełnej zgody we wszystkich sprawach, ale powinno opierać się na współpracy tam, gdzie interesy regionu są zbieżne. Taki tryb działania ma pozwolić na prowadzenie rozmów ponad istniejącymi różnicami politycznymi. W praktyce chodzi o to, by cztery państwa częściej mówiły wspólnym głosem w najważniejszych sprawach dla regionu.
"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Premier wskazał też, że skuteczność V4 w przeszłości była największa wtedy, gdy współpraca opierała się na przekonaniu o dobrych intencjach partnerów. To właśnie ten element, obok wspólnoty interesów, ma jego zdaniem decydować o realnym znaczeniu grupy. Wypowiedzi po szczycie pokazują, że Warszawa widzi w formacie wyszehradzkim narzędzie do wzmacniania pozycji regionu w instytucjach unijnych. Dla obywateli oznacza to przede wszystkim próbę mocniejszego reprezentowania spraw ważnych dla państw naszego obszaru Europy.
Energia, migracja i rolnictwo w centrum wspólnych interesów
Donald Tusk wyraźnie zaznaczył, że mimo sporów między stolicami państw V4 istnieje kilka obszarów, w których kraje regionu łączy więcej, niż dzieli. Wśród nich wymienił bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To tematy, które bezpośrednio wpływają na ceny energii, kształt inwestycji publicznych, rynek pracy, bezpieczeństwo granic i sytuację rolników. Dlatego wspólne stanowisko czterech państw mogłoby mieć znaczenie nie tylko polityczne, ale też praktyczne dla mieszkańców całego regionu.
Wypowiedzi po szczycie pokazują, że celem jest budowanie wpływu tam, gdzie decyzje zapadają na poziomie europejskim. W sprawach klimatycznych i energetycznych chodzi między innymi o warunki transformacji oraz koszty, jakie ponoszą gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej. W polityce spójności stawką pozostają środki rozwojowe, które trafiają do regionów, samorządów i infrastruktury. Z kolei w rolnictwie i migracji znaczenie ma zarówno ochrona krajowych interesów, jak i możliwość wypracowania wspólnych rozwiązań wobec presji zewnętrznej.
"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Premier podkreślił, że współpraca w tych dziedzinach może przełożyć się na silniejszą pozycję całej Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej. Chodzi o skuteczniejsze reprezentowanie interesów regionu i większy wpływ na kierunek unijnych decyzji. W praktyce oznaczałoby to łatwiejsze budowanie koalicji w sprawach ważnych dla nowych państw członkowskich. To również próba pokazania, że region może działać nie tylko reaktywnie, ale też aktywnie współtworzyć europejską agendę.
Powrót do formatu po przerwie i sygnał dla wschodniej flanki UE
Szczyt pod Budapesztem był pierwszym formalnym spotkaniem Grupy Wyszehradzkiej od 2024 roku. Ostatni szczyt z udziałem szefów rządów odbył się wcześniej w lutym 2024 roku w Pradze. Sama data obecnego spotkania ma więc znaczenie polityczne, bo pokazuje powrót do formalnych konsultacji na najwyższym szczeblu po dłuższej przerwie. To także sygnał, że mimo napięć i różnic V4 nadal jest traktowana jako użyteczny format regionalny.
- Grupa Wyszehradzka tworzą 4 państwa: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.
- Spotkanie pod Budapesztem było pierwszym formalnym szczytem V4 od 2024 roku.
- Poprzedni szczyt z udziałem premierów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.
Donald Tusk przypomniał, że w przeszłości lojalna i solidarna Grupa Wyszehradzka dawała wsparcie także szerszemu gronu państw ze wschodniej flanki oraz tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Według niego taki blok mógł być punktem odniesienia dla krajów, które samodzielnie mają mniejsze możliwości przebicia się w sporach z największymi państwami UE i unijną administracją. Taki przekaz wskazuje, że V4 ma być postrzegana nie tylko jako forum czterech stolic, ale jako instrument szerszego wzmacniania pozycji regionu. Dla Polski oznacza to próbę budowania współpracy, która ma znaczenie zarówno polityczne, jak i strategiczne.
"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Wypowiedzi po szczycie pokazują, że polski rząd widzi potencjał w odbudowie praktycznej współpracy wyszehradzkiej. Kluczowe mają być nie deklaracje, ale gotowość do działania w sprawach, gdzie interesy krajów regionu się przecinają. Jeśli taki model wróci, V4 może stać się ponownie ważnym uczestnikiem europejskiej debaty. To właśnie taki wniosek wybrzmiał najmocniej po spotkaniu premierów pod Budapesztem.