Premier ostro o wetach Nawrockiego: „Maszyna rozliczeń” w sprawie Zondacrypto już ruszyła
Premier odpowiada na prezydenckie weto: „Czas na groteskę się skończył”
Podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk odniósł się w ostrych słowach do złożonego przez prezydenta Karola Nawrockiego drugiego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów. Jak podkreślił, propozycja ta jest „bliźniaczo podobna” do wcześniejszego projektu prezydenckiego, który trzykrotnie wetował rządowe regulacje mające uporządkować rynek walut cyfrowych. Tusk nie pozostawił złudzeń – jego zdaniem działania głowy państwa to celowa obstrukcja, która miała uniemożliwić państwu skuteczną ochronę obywateli przed oszustwami finansowymi.
Premier zaznaczył, że „czas na groteskę się skończył” i zapowiedział, że nie zgodzi się na żadne polityczne inicjatywy nazywane kompromisem, które w rzeczywistości są „kompromisem z czystym złem”. Te słowa padły w kontekście prezydenckiego projektu, który – według Tuska – ma na celu jedynie pozorne załatwienie sprawy, podczas gdy realne narzędzia kontroli nad rynkiem kryptoaktywów pozostają w zawieszeniu. Szef rządu podkreślił, że rozumie „strach i panikę” w obozie prezydenckim, ale nie pozwoli, by polityczne gry blokowały działania chroniące Polaków przed utratą oszczędności.
Trzy weta i 168 artykułów – o co naprawdę chodzi w sporze o kryptowaluty?
Spór o kształt ustawy o kryptoaktywach ciągnie się od wielu miesięcy. Rządowy projekt, który został trzykrotnie zawetowany przez prezydenta, liczył 106 stron i 168 artykułów. Jego celem było nie tylko uporządkowanie rynku, ale przede wszystkim zwiększenie ochrony jego uczestników oraz wyposażenie państwa i służb w skuteczne narzędzia do walki z nadużyciami, wyłudzeniami i oszustwami. Jak podkreślał premier, przepisy miały umożliwić nadzór nad podmiotami działającymi w tej sferze, w tym nad giełdami kryptowalut, które – jak pokazała sprawa Zondacrypto – potrafią zniknąć z rynku, pozostawiając tysiące poszkodowanych.
Co ciekawe, prezydencki projekt – autoryzowany przez Karola Nawrockiego – jest niemal identyczny pod względem objętości: ma 108 stron i 170 artykułów. Jednak zdaniem premiera to tylko pozory, bo kluczowe mechanizmy kontrolne zostały z niego wycięte. Tusk przypomniał, że gdy rząd wprowadzał pierwszą wersję ustawy, pojawiła się poprawka forsowana przez samo Zondacrypto, która miała uniemożliwić państwu blokowanie stron internetowych wykorzystywanych do oszustw. Poprawkę tę podpisał prezydencki minister Z. Bogucki – co, jak zauważył premier, pokazuje, czyje interesy są chronione.
„Kiedy proponowaliśmy pierwszą ustawę, wpłynęła poprawka forsowana przez Zondacrypto, która dotyczyła przepisu umożliwiającego państwu blokowanie stron internetowych, których działanie narażało obywateli na szkody. Poprawka podpisana przez Min. Boguckiego próbowała zablokować to i uniemożliwić działanie państwa”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Po odrzuceniu tej poprawki przeciwnicy ustawy – w tym przedstawiciele środowiska prezydenckiego, politycy Konfederacji i PiS – zaczęli krytykować projekt za jego rzekomą nadmierną długość. Premier skomentował to jako „groteskową próbę” zablokowania przepisów, które miały dać państwu realną kontrolę nad rynkiem, na którym – jak podkreślił – działają grupy przestępcze i obce służby.
Zondacrypto – afera, która ujawniła luki w systemie
Upadek giełdy kryptowalut Zondacrypto to jedna z najgłośniejszych afer finansowych ostatnich lat. Setki tysięcy Polaków straciło oszczędności, a śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Premier Tusk zapowiedział, że „maszyna rozliczeń” już ruszyła i „nic jej nie zatrzyma”. Jak dodał, sprawa zostanie wyjaśniona do końca, a prokuratura prowadzi rozwojowe śledztwo, w ramach którego możliwe są kolejne aresztowania.
Premier nie zostawił suchej nitki na tych, którzy – jego zdaniem – przez lata blokowali jakiekolwiek regulacje mogące ograniczyć działalność takich podmiotów. „Niestety, to, co miało się stać zgodnie z interesami, stało się. Kto miał zniknąć – zniknął. Komu miano wypłacić pieniądze – wypłacono. Jaką ustawę trzeba było zablokować – zablokowano” – mówił Tusk, sugerując, że weto prezydenta wpisuje się w szerszy plan ochrony „brudnych interesów”.
„Niestety, to, co miało się stać zgodnie z interesami, stało się. Kto miał zniknąć – zniknął. Komu miano wypłacić pieniądze – wypłacono. Jaką ustawę trzeba było zablokować – zablokowano. Maszyna rozliczeń tej afery ruszyła i nikt jej nie zatrzyma, nawet pseudo-inicjatywy Prezydenta Nawrockiego. Skończyło się mataczenie i bezkarna ochrona brudnych interesów”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Eksperci zwracają uwagę, że bez odpowiednich narzędzi prawnych polskie służby mają związane ręce, jeśli chodzi o namierzanie i blokowanie nielegalnych platform kryptowalutowych. Ustawa, którą wetował prezydent, wprowadzała mechanizmy pozwalające na szybkie reagowanie w przypadku podejrzenia oszustwa, a także umożliwiała zamrażanie aktywów i blokowanie domen wykorzystywanych do przestępstw. To właśnie te zapisy – jak wynika z wypowiedzi premiera – były kością niezgody.
Polscy uczniowie w czołówce Europy – sukces, który cieszy premiera
W trakcie tego samego wystąpienia premier Tusk znalazł również powody do dumy. Pogratulował polskim nauczycielom, uczniom, rodzicom oraz minister edukacji Barbarze Nowackiej wyników w międzynarodowym badaniu PISA. Polscy piętnastolatkowie zajęli bowiem 2. miejsce w Unii Europejskiej w matematyce, 3. miejsce w naukach przyrodniczych i 3. miejsce w rozumieniu czytanego tekstu. To ogromny sukces, który stawia nasz kraj w gronie liderów edukacyjnych Europy, obok takich państw jak Estonia, Finlandia czy Irlandia.
Premier nie ukrywał radości z tych osiągnięć. „Bardzo się cieszę, że dzisiaj polscy uczniowie są najlepszymi na kontynencie. To jest naprawdę powód do wielkiej satysfakcji. Takie rzeczy jak tysiące urodzeń z in vitro czy nadzieje naszych uczniów, że będą przygotowani do życia najlepiej w Europie to są te zdarzenia, które cieszą mnie najbardziej” – mówił Tusk. Badanie PISA, przeprowadzane przez OECD, mierzy umiejętności piętnastolatków w trzech kluczowych dziedzinach: matematyce, czytaniu ze zrozumieniem i rozumowaniu w naukach przyrodniczych. Wyniki te są ważnym sygnałem dla całego systemu edukacji – pokazują, że polska szkoła, mimo licznych wyzwań, potrafi kształcić na najwyższym poziomie.
- 2. miejsce w UE w matematyce – Polska wyprzedza m.in. Niemcy i Francję
- 3. miejsce w UE w naukach przyrodniczych
- 3. miejsce w UE w rozumieniu czytanego tekstu
- Rządowy projekt ustawy o kryptoaktywach liczył 106 stron i 168 artykułów
- Prezydencki projekt – 108 stron i 170 artykułów
- Prezydent zawetował rządową ustawę trzykrotnie
Co to oznacza dla mieszkańców Zawiercia i regionu?
Choć spór o kryptowaluty toczy się na szczytach władzy, jego konsekwencje odczuwają także mieszkańcy Zawiercia i okolic. W dobie rosnącej popularności inwestycji w waluty cyfrowe, coraz więcej lokalnych inwestorów – często bez odpowiedniej wiedzy – decyduje się na zakupy na nieuregulowanych giełdach. W Zawierciu, podobnie jak w całym regionie, działają osoby i firmy oferujące „szybkie zyski” z kryptowalut, które często okazują się piramidami finansowymi. Brak jasnych regulacji sprawia, że ofiary takich oszustw mają nikłe szanse na odzyskanie pieniędzy.
Gdyby rządowa ustawa weszła w życie, polskie służby mogłyby skuteczniej blokować podejrzane platformy i ścigać oszustów, co chroniłoby także lokalnych mieszkańców przed utratą oszczędności. W Zawierciu, gdzie wiele rodzin inwestuje w kryptowaluty, licząc na szybkie wzbogacenie się, temat ten jest szczególnie istotny. Lokalne komendy policji coraz częściej odnotowują zgłoszenia o oszustwach internetowych związanych z rzekomymi inwestycjami w bitcoina. Dlatego też decyzje podejmowane w Warszawie mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo finansowe mieszkańców naszego powiatu.
Jednocześnie, sukces polskich uczniów w badaniu PISA to powód do dumy także dla zawierciańskich szkół. Nauczyciele z naszego regionu – od podstawówek po szkoły średnie – codziennie pracują nad tym, by młodzież osiągała jak najlepsze wyniki. Choć Zawiercie nie jest w czołówce ogólnopolskich rankingów, to jednak lokalne placówki, takie jak choćby I Liceum Ogólnokształcące im. S. Żeromskiego, mogą pochwalić się uczniami, którzy regularnie dostają się na najlepsze uczelnie w kraju. Wyniki PISA pokazują, że polska szkoła – także ta w mniejszych miejscowościach – potrafi przygotować młodzież do wyzwań przyszłości.